Uwalniasz z mojej ręki
Pordzewiałą włócznię
Ocierasz pot
Z zakurzonego czoła
Ciężki płaszcz
Opada na kamienny trakt
Drżące nogi uginają się
Palący piasek wgryza się
W szczeliny sandałów,
W odciski na dłoniach,
Pod zdarty naskórek
Kolan
I czuję delikatny dotyk
Na spalonym słońcem ramieniu
A miękki oddech rozczesuje
Polepione kosmyki włosów
Rozgrzane kamienie,
Piekące kolana,
Piekące oczy,
Ciężkie krople
Dziękuję za nadzieję,
Że może jestem więcej
Niż tylko zwierzęciem