Nie chcąc ograniczać swobody interpretacji, wytłumaczę się jednak z tych ryb. Kto dzisiaj chodzi na ryby? Nie, nie tylko o rym do grzybów idzie. Z resztą co to za rym: "ryby-grzyby"? Starszym Panom to by jeszcze uszło na sucho, ale chwytanie się tego typu konstruktów przez poetę-amatora to proszenie się o kłopoty. Powiedzmy zatem że, historia ma miejsce w podkieleckiej wsi, pod koniec lat pięćdziesiątych dwudziestego wieku. Wtedy chodzenie na ryby i na grzyby było czynnością powszednią.
Od stołu wstanę
Wstanę
I pójdę
Na ryby
Wstanę
Uderzę w stół
Pięścią
I pójdę
Uderzę pięścią
Od stołu wstanę
Talerzem o ziemie rzucę
I pójdę
Uderzę ją talerzem
Pięścią
I pójdę na grzyby
Zupa grzybowa
Skorupa talerza
I jej przerażona twarz
To może tylko uderzę
Pięścią w stół
Brzęk talerza
I wyjdę
Na ryby
piątek, 8 grudnia 2017
wtorek, 30 maja 2017
Czekam, aż skończy
Faktura? Na tę kupkę.
Rachunek za prąd? Tutaj.
A to pismo? Co z tym?
Jej smukłe dłonie bezszelestnie chwytają kolejne koperty o najróżniejszych kształtach, kolorach i zapachach.
Zawiadomienie o śmierci dalekiej krewnej.
Wezwanie do zapłaty zaległych alimentów.
Wykaligrafowany w gorączce na pięknej papeterii list zrozumiały tylko dla adresata.
Wyniki badań.
Prezent na osiemnaste urodziny.
Zaproszenie do udziału w loterii.
Pozdrowienia znad morza.
Strumień kopert zdaje się nie mieć końca.
Wciskają się szparą pod drzwiami, wlewają przez otwarte okna.
Gruba warstwa listów pokrywa już prawie całą marmurową posadzkę atrium.
Pod ścianami tworzą się papierowe zaspy.
Ona odgarnia włosy. Marszczy brwi. Chce coś powiedzieć, zaprotestować, ale po chwili spuszcza wzrok i wraca do pracy.
Czekam, aż skończy segregować pocztę.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)