niedziela, 10 lutego 2019
Wsobność
Księżyc odbija się w oczach
wlepionych w jeden punkt nieba:
Bliźnięta, Byk, Koziorożec
czekają na swoją kolej,
lecz ja nie zważam, pomijam,
Zamknięta.
Wtem chłodna kropelka rosy
po sinozielonym źdźble trawy,
po alabastrowym ramieniu
stoczyła się, spadła i wsiąkła,
lecz dreszcz mną nie wstrząsnął, choć stygnę,
Nieczuła.
Choć rechot żab, szmer potoku,
szum wiatru ciszę przerywa,
choć nocny ptak gdzieś, tuż obok
przefrunął piskliwie zawodząc,
ja zbudzić się nie chcę, nie mogę,
Ogłuchła.
I nie wykrzyczę, choć płonę.
Nie płaczę, choć morze bólu.
Nie skarżę się, choć mam prawo.
Przekłuta.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)